Dziś odkryłam jedno,
jestem beznadziejną romantyczką która szuka czegoś co pewnie nie nadejdzie ,
zgrywam często ironię bo nie chce się uzewnętrznić tego, że potrzebuje , chcę uczucia .

Tak to dziwne wiem. Uświadomiłam to sobie oglądając przepadkiem "Zakochaną Jane" ( to o historia J. Austen twórczyni "Duma i uprzedzenie" itp...) i rozmawiając z przyjaciółką. Powiem jedno stajemy się sarkastyczne chcą ukryć to , że szukamy uczucia, głębszej relacji.
Fascynuje mnie literatura typu Austen , zasady panujące w XIXw. mężczyzna starał się o kobietę słowami , gestami dobrej wolinie mógł jej dotknąć "to w złym guście" itp..
Teraz dziewczyny bywają "Łatwe",chłopak możezrobić z dziewczynąto co chce.
a chciałabym coś zmienić .
Czy to naiwne ?
Pewnie pomyślicie, że jestem za młoda na takie wywody , ale kiedy jak nie teraz rozmyślać i popełniać błędy?
Kiedy mam się tego dowiedzieć ?
Kiedy będzie czas na problemy tego typu?
Mała prośba pomyślcie nad czym czego pragniecie .
Co jest wam potrzebnego szczęścia , też macie takie problemy "egzystencjalne" ?/Spontan